30 grudnia 2025
Poraniony polski LEW w 2025 🦁⚡
Rok 2025 nie był dobry dla polskiej lądowej energetyki wiatrowej (LEW). W przeciwieństwie do morskich turbin wiatrowych, które nareszcie mają swój czas i ich budowa ruszyła w sposób widoczny gołym okiem, onshore wyszedł poraniony z polityczno-wyborczej rozgrywki. Co się zatem stało w mijających 12 miesiącach?
Regulacyjny nokaut 🥊📜
Najbardziej spektakularną ranę (choć w opinii wielu wcale nie najgłębszą) zadał Prezydent Nawrocki wetując we wrześniu, na starcie swojej kadencji, długo oczekiwaną nowelizację ustawy odległościowej. Jej proces ustawodawczy ciągnął się jak „Król Lew” w Polsacie, z reklamami co 7 minut 😊. Na dodatek bez szczęśliwego finału. W tej wersji zginął zarówno Mufasa jak i Simba. Pal licho, że nie przeszło zniesienie 10H i zmniejszenie buforu od zabudowy do 500 m z 700 m. Spora część projektów z różnych względów, chociażby społecznych oraz hałasowych, nigdy nie zostałaby zrealizowana przy mniejszej odległości minimalnej od istniejących i planowanych domów mieszkalnych niż aktualnie obowiązuje. Może nawet bardziej żal od tego wypracowanych rozwiązań mających na celu przyśpieszenie realizacji nowych projektów. Jednoczesne procedowanie DŚU z MPZP (szybszy harmonogram developmentu), fundusz partycypacyjny (mechanizmy poprawiające akceptację społeczną), prostszy repowering (mniej formalności) to z pewnością byłoby spełnienie oczekiwań branży.
W ostatnich tygodniach branża dostała też pazurkiem 🐾 od Ministerstwa Energii, które to bez realnych konsultacji branżowych i bez transparentnie przedstawionych analiz redukuje liczbę mocy z LEW w projekcie aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu z perspektywą do roku 2040 (KPEiK). Propozycje Ministerstwa Energii ogranicza wiatr na lądzie do 20,4 GW w scenariuszu WEM (mało ambitnym), zamiast proponowanych w poprzedniej wersji KPEiK 34,5 GW, czyli aż o ponad 14 GW mniej w 15 lat niż we wcześniejszych wersjach dokumentu. Mocno to niezrozumiałe bo onshore to aktualnie jedno z najtańszych źródeł energii ⚡, a rządzący głoszą się zwolennikami OZE.
Stare demony i samookaleczenie… 😬
Ten rok obudził też stare demony w postaci braku akceptacji społecznej dla nowych projektów. Tutaj po części nastąpiło samookaleczenie. Jeżeli bowiem w danej gminie mamy kilku deweloperów rozwijających niezależenie swoje projekty (a raczej blokujących pod nie grunty, często bez uprzedzenia i wiedzy władz samorządowych) to mieszkańcy są przestraszeni sumą wszystkich turbin i zaczynają protestować. Nikt nie wie, że część z lokalizacji nie ma prawa powstać (względy środowiskowe, planistyczne), a część jest wzajemnie sprzeczna (potencjalne turbiny często zlokalizowane są na sąsiadujących działkach). Niewątpliwym celem na przyszły rok powinno być przytępienie sobie pazurów i dojście do porozumienia pomiędzy deweloperami, 🤝 aby urealnić maksymalne liczby i lokalizacje w poszczególnych projektach.
Głównym jednak potworem w tym zakresie jest ludzki strach i dezinformacja pompowana milionami z Rosji 🧠💣. Znowu na sztandary trafiły hasła jakie to wiatraki są szkodliwe dla zdrowia zarówno ludzi jaki i zwierząt, OZE to drogi eksperyment etc. Dobrze udokumentowano powiązanie między dezinformacją wokół wiatraków w Polsce/EU a rosyjskimi kampaniami propagandowymi co potwierdzają m.in. analizy UE, NATO i krajowych ośrodków badawczych. Celem jest wypaczanie debaty publicznej, sianie niepewności i promowanie narracji sprzyjających paliwom kopalnym (czyli interesowi Kremla) oraz skłócenie społeczeństwa.
Dlaczego mimo wszystko LEW wróci 📈⚡
I oto z niepoprawnego optymisty na początku roku 2024 (patrz mój wpis: 👉TUTAJ👈) po blisko dwóch latach wydawać by się mogło, że stanąłem po drugiej stronie rzeki i zamieniłem się w całkowitego pesymistę. OZE jednak się broni liczbami 📊. Dane są coraz trudniejsze do ignorowania. Węgiel to dziś ok. 53% miksu (potężny spadek w skali kilku lat), a odnawialne źródła energii przekroczyły 30%. Wyniki z 2025 roku pokazują, że Polska osiąga poziom miksu energetycznego, który jeszcze pięć lat temu prognozowano dopiero na 2030. To wszystko dzieje się w dużej mierze niezależnie od polityki, koniunktury, kursów walut czy bieżących narracji. Transformacja energetyczna jednak nie czeka, ona już trwa i przyspiesza 🚀. To pokazuje, że pytaniem nie jest czy LEW wróci, ale jak szybko pozwolimy mu wrócić w pełni. Mam nadzieję, że w 2026 roku jego powrót będzie już znacznie bardziej słyszalny 🔊 czego sobie i wszystkim życzę na Nowy Rok 🥂!
Kamil Koczara
Chief Development Officer
Tundra Advisory